Prawda o sobie samym

Gdy odkryłem prawdę o istnieniu, pomyślałem, że to już koniec moich poszukiwań, że już przecież wszystko wiem. Czy jest zatem jeszcze coś do odkrycia? Czy nadal należy kontynuować ścieżkę praktyki? Jeśli tak, to po co? Przecież nie mam już żadnych więcej pytań!

Moja praktyka w międzyczasie się bardzo zmieniła. Coraz bardziej poznawałem buddyzm, innych mnichów i klasztory, coraz pewniej się też w mojej roli czułem. Chyba największym problemem zostaje kwestia “co dalej?”, “dokąd teraz?”, „jaki jest sens?”. Nie ma motywacji do zmian, ciągnę więc nadal, co zacząłem. Jednocześnie z każdym dniem wzrasta ta moja pewność siebie.

Lockdown w Indiach także odsłania nowe pokłady wiedzy. Wiedzy, która opiera się na dalszym rozbijaniu starych przekonań. Kim jestem? – zadawałem sobie pytanie, sugerując cel praktyki. Odkrywanie prawdy o sobie samym staje się następnym azymutem.

Tymczasem nie podjąłbym obecnie decyzji, które podejmowałem kiedyś. Postąpiłbym inaczej, wybrałbym inną opcję. Czy to oznacza, że się zmieniłem? Że stałem się nowym człowiekiem, nową tożsamością? Często słyszę od innych, jaki to ja jestem, jak to mnie dobrze znają. Tymczasem zapewnienia te padają z ust osób, z którymi spotkałem się w życiu zaledwie kilkukrotnie, zamieniając z nimi zaledwie kilka zdawkowych zdań. Skoro więc nie podjąłbym dzisiaj takich samych decyzji, to można mnie znać? Czy ja w ogóle znam siebie samego?

Zamknięty w Fardapur obserwuję otaczających mnie ludzi. Jest tu kilka buddyjskich rodzin. Natomiast cała reszta się jedynie podszywa. Buddystami są z tradycji, bądź interesu. Mnichów otaczają często hojni sponsorzy. Sami mnisi mają własne wymagania bardzo niskie. Chodzą w starej, pocerowanej szacie, jedzą to, co im rano do miski wpadnie, praktycznie niczego dla siebie samych nie potrzebują. Całą otrzymywaną od innych pomocą szczodrze się dzielą z napotykanymi na swojej drodze ludźmi. Jasnym jest więc, że otacza ich grupa osób szukających łatwego życia, liczących na to, że im coś skapnie. Grają, udają, oszukują, byle się przypodobać i coś zyskać. Natomiast praktyką buddyjską zainteresowania nie przejawiają.

Najwięcej krytyki do tej pory usłyszałem z ust osób, które o buddyzmie niewiele wiedzą. Wydaje im się, jak mnisi powinni się zachowywać, gdy tymczasem o samej regule zakonnej pojęcia bladego nie mają. Często ich rozumienie buddyzmu bierze się z popkultury, a nie rzetelnych badań. Czy więc należy grać tak, jak oni sobie tego życzą?

Dzisiaj podejmuję decyzje w danym momencie, nie zaprzątając sobie głowy ani przeszłością, ani przyszłością. Może przeszłość i przyszłość mieć wpływ na te wybory, ale mnie to świadomości nie zaprząta. Skoro więc ja sam nie wiem, jaką decyzję podejmę za 5 minut, to czy jest coś, co można by nazwać mną? Przestałem już nawet odnosić wrażenie, że posiadam jakąś tożsamość. Ani nie jestem Dawidem, ani Davidem, ani bratem Suthammo. Dopiero tworzę te postaci, podejmując bieżące decyzje. W każdej chwili podchodzę do wyborów niczym tabula raza, bez uprzedzeń i determinacji. Dopiero tworzę moją tożsamość, w tu i teraz. Jestem zapewne potencjalnym mordercą, kłamcą, gwałcicielem i złodziejem, ale to moje obecne wybory decydują kim naprawdę się staję. Przeszłość się nie liczy, bo i tak większość wyborów bym pewnie zmienił, a przyszłości jeszcze nie ma, więc nie ma też mojej tożsamości, czegoś z czym mógłbym się identyfikować. Ta tożsamość jest tworzona w tu i teraz. Równie dobrze mogę zabić kogoś, albo mu pomóc. Sam decyduję, co wybrać. Nie widzę żadnych negatywnych implikacji w mordowaniu, czy gwałceniu, prócz jednej: czy daje mi ona radość. Wybieram pomoc nie ze względu na jakąś iluzję karmy, grzechu, piekła, nieba itd, ale dlatego, że pomaganie daje mi więcej radości, niż zabijanie. Gdy jednak zakosztuję kiedyś gwałtów i morderstw, a one mi się spodobają, wówczas nie będę miał żadnych wyrzutów sumienia. Będę gwałcił i mordował, sycąc się tymi czynami.

To, kim jestem, wyznaczają moje obecne decyzje. Dzisiaj jestem mnichem, pomagam innym w potrzebie. Nic to jednak o mnie samym nie świadczy, a jedynie o obecnym nastawieniu do życia. Nie ma mnie, choć istnieję, świata też nie ma, choć go doświadczam, nie ma innych ludzi, prócz nieistniejącego mnie. Czymże więc miałbym się przejmować? Robiąc komuś krzywdę, wyrządziłbym ją sobie. Tyle, że ja mam tę krzywdę konkretnie gdzieś. Nie postrzegam już świata w takich kategoriach. Nie mam planów, oczekiwań, opinii na jego temat. Wyrządzanie krzywdy samemu sobie przestaje być więc determinantem. Cokolwiek się wydarzy, będzie ok.

Jakakolwiek gra i udawanie kogoś innego nie mają najmniejszego sensu. Można być kimkolwiek się chce. Każda rola jest dostępna i w dowolnym momencie można ją zmienić. Nie trzeba się też z nikim, ani niczym liczyć. Zakładanie maski i udawanie jest więc idiotyczne. Po co? To ja decyduję, jak ma wyglądać praktyka buddyjska. To ja decyduję, jak ma wyglądać praktykujący mnich, to ode mnie zależy, jaką pozę przyjmę. Nic też nie chcę osiągnąć. Mam w tyłku czyjś respekt i poważanie. Nie pragnę pieniędzy, niczyjej przyjaźni, ani nawet sympatii. Mam gdzieś władzę i bycie autorytetem. Świat jest w całości mój i wygląda dokładnie tak, jak go tworzę. Czy wobec tego granie, bądź zakładanie masek ma jakikolwiek sens? Takie podejście uwalnia od wszystkiego.

Ty, który technicznie jesteś możliwy i czytasz ten tekst, wiedz, że ciebie także nie ma. Jesteś mną, a wszystkie te słowa są twoimi własnymi słowami, nikogo innego. Piszesz je sam do siebie, jedynie z innej, obecnie niezauważalnej perspektywy. Sam tworzysz swój świat, sam decydujesz, jak on wygląda. Jesteś jego panem i właścicielem. Nie istnieje nikt inny, kto mógłby twojemu panowaniu zagrozić. Jeśli doświadczany świat postrzegasz jako nieidealny, zły, chory, nie ma innego winnego tego stanu, prócz ciebie. Jeśli dostrzegasz kogokolwiek, kto jest zły, to tylko twoja iluzja, odbicie w lustrze. Bądź sobą, pozostając całkowicie w tu i teraz, a sam tego doświadczysz…

  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Shares

We will be happy to hear your thoughts

Leave a reply

Specify Instagram App ID and Instagram App Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Instagram Login to work

Register New Account

Specify Instagram App ID and Instagram App Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Instagram Login to work

Name (required)
Reset Password